Czy z otyłością trzeba walczyć? Światowy dzień walki z otyłością.

24 października to Światowy Dzień Walki z Otyłością, o czym poinformował mnie internet. Przy tej informacji nie zabrakło bodźców wizualnych – zdjęć otyłych ciał w nieporadnych pozach, kontrastowych zestawień ciał szczupłych (i/lub umięśnionych – aktualizacja grafik zgodnie z nowym kanonem piękna) z ciałami tęższymi, przekreślonych fałdek na brzuchu z wielkimi czerwonymi znakami ostrzegawczymi – STOP OTYŁOŚCI! Nie muszę dodawać, że zdecydowana większość ciał ze zdjęć to ciała damskie, w związku z przekonaniem, że dbanie o figurę to główne zadanie rozwojowe kobiet. Nie zabrakło również zdjęć sytuacyjnych, które świetnie nadają się do podtrzymania wszystkich stereotypów związanych z otyłością i ludźmi otyłymi. Fotografie informują, że otyłość to problem leniwych i niechlujnych osób pozbawionych silnej woli, spędzających wieczory i noce przed telewizorem, zajadających się chipsami i hamburgerami, popijających coca-colę.

Otyłość to nie problem estetyczny

Bardzo trudno z tych bodźców zrozumieć czym jest otyłość. Sugerują one, że jest to kwestia wyglądu, problem estetyczny. Przeglądając około setkę pierwszych wyników związanych z hasłem „światowy dzień walki z otyłością” co prawda dowiedziałam się trochę o powikłaniach nadmiernej masy ciała – cukrzycy, nadciśnieniu tętniczym, miażdżycy, nowotworach – brzmi faktycznie niepokojąco i zagrzewa do tytułowej „walki”. Ale czego nie znalazłam podczas kilkunastominutowego researchu? Nic o przyczynach otyłości innych niż zła dieta, brak ruchu – oczywiście wynikające tylko i wyłącznie z lenistwa osoby otyłej. Nic o uwarunkowaniach biologicznych, psychologicznych, nic o farmakoterapii wpływającej na wzrost masy ciała.

Pomoc z internetu oczywiście jest dostępna – w wielu miejscach można obliczyć swoje BMI i dowiedzieć się, czy już trzeba walczyć, czy jeszcze nie. Jeśli już, to pod ręką jest wiele diet 1000 kcal i innych magicznych suplementów.

Otyłość – walka czy leczenie?

Moja refleksja jest taka, że walka z otyłością chyba nie ma sensu. Otyłość – jako chorobę – można leczyć. Co to zmienia?

Walka – hasło dosyć mocne i modne, ale jednak przerzucające odpowiedzialność na wojownika – osobę otyłą, która jak najszybciej i za wszelką cenę musi „pokonać” problem, a wszelkie chwyty dozwolone. Rozumiem też, że wyznacznikiem sukcesu będzie zmiana wyglądu i „lepsze” cyferki przy obliczaniu BMI w internetowych kalkulatorach.

Natomiast leczenie otyłości bardziej kojarzy mi się z rzetelnym podejściem do problemu zdrowotnego. Uwzględnieniu przyczyn, czynników podtrzymujących oraz konsekwencji nadmiernej masy ciała. Zwrócenie uwagi na to, że normalizacja masy ciała to proces – niekoniecznie tak gwałtowny i agresywny jak wspomniana „walka”, często długotrwały i spokojny. Osoba otyła może w nim liczyć nie tylko na siebie, ale na szereg specjalistów, którzy oferują swoją pomoc – również psychologiczną. Ideałem by było również wsparcie społeczne, chociaż obawiam się, że jeszcze dużo pracy przed nami do zerwania z tymi krzywdzącymi stereotypami dotyczącymi osób otyłych.

Z czym tu walczyć?

Najchętniej zmieniłabym nazwę dzisiejszego święta na Dzień Promowania Wiedzy o Otyłości i Walki z Krzywdzącymi Stereotypami. Porównywanie ciała szczupłego i zretuszowanego do niekorzystnie sfotografowanego ciała otyłego raczej wzbudza emocje ujemne – wstręt, niechęć, obrzydzenie, wstyd, a zmiana oparta na takich stanach emocjonalnych będzie raczej chaotyczna i desperacka.  Zachęcam do krytycznego przyglądania się wizerunkom osób otyłych w mediach i reagowania, gdy te wizerunki podtrzymują negatywne przekonania. A ja niedługo zajmę się tutaj promowaniem wiedzy o otyłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *